Pracownia Fotografii/Galeria NN

Niema mowa fotografii

10.12.2012 15:23:26


Siła milczenia
 


Fotografia to medium paradoksalne. Przykładów na potwierdzenie tego stwierdzenia można podać at hoc co najmniej kilka. Weźmy choćby ten: mówi, chociaż milczy.

Patrząc na portrety ludzi często można doznać wrażenia, że ich postaci zdają się przekazywać nam jakiś komunikat. Informację, która próbuje z całych sił wydostać się i stanąć przed nami oznajmiając to czy owo. "Mam wrażenie, że ci ludzie chcą mi coś powiedzieć. Problem w tym, że ja nie wiem co..." - oznajmił kiedyś kolega dzieląc się ze mną refleksją na temat przedwojennych, anominowych portretów. To wrażenie podzielałem i ja. Po latach spędzonych z fotografią to wrażenie nie opuszcza mnie do dziś. Pierwszy portret, który wprawił mnie w konsternację kupiłem na targu staroci. Mam go do dziś w pracowni w Bramie. Bardzo go lubię, choć nic o nim nie wiem. Pomyślałem wtedy, że bardzo chciałbym tak fotografować. Był rok 2005, cztery lata później z kredytem zaufania w umowie tworzyłem Pracownię Fotografii w Ośrodku Brama Grodzka.

 

W 2010 roku, kiedy portretowanie w Pracowni rozkręciło się na dobre miała miejsce sesja, która okazała się być jedną z najważniejszych. Ośrodek odwiedził wówczas Tomasz "Tojvi" Blatt, którego autobiografia ukazała się w postaci książki. Był on Ocalałym, uczestnikiem buntu i uciekinierem z obozu śmierci w Sobiborze. Postanowiłem dobrze przygotować się do tej sesji i sięgnąłem do literatury, a zwłaszcza do tego, co pisał sam Blatt . Przyznam, że nie ułatwiłem sobie zadania. Żałowałem, że przeczytałem tą książkę tuż przed spotkaniem w Pracowni. Nie wiedziałem kompletnie jak zabrać się do tego portretu. Jak sfotografować człowieka, który przeszedł przez to wszystko. Myślałem, że nie podołam. Rzeczywistość okazała się nie tak skomplikowana jak sobie ją przedstawiłem. Blatt usiadł przed obiektywem i nic nie mówiąc tkwił tak przez kwadrans. Jego portret okazał się jednym z najmocniejszych jakie do tej pory powstały w Pracowni.

 

 

Przyjrzyjmy się krótko tej historii. Niech jedno zdjęcie, niedublowana scena zapisana w negatywie i papierowej odbitce uchyli rąbka tajemnicy.

Kiedy tydzień po wykonaniu zdjęcia wręczyłem Blattowi odbitkę nie skrywał zaskoczenia. Zaproponował, żebym pojechał z nim do Izbicy i Sobiboru. Pojechaliśmy śladami wydarzeń, które opisywał w swojej książce. W Izbicy pokazał mi rodzinny dom. Stojąc przed kupą gruzu, która kiedyś była jego domem, powiedział, że chce zostawić to zostawić takim, jakim jest. On i ten dom pewnego dnia po prostu obrucą się w proch. Pomyślałem, że decydując się na pozostawienie takich gruzów wprowadza w lokalne środowisko konsternację. Co robi ta zruinowana plomba w sercu miasteczka? Jest żywym pomnikiem, którego nie można usunąć z krajobrazu. Integralną częścią człowieka, który nosi w sobie niemożliwe do wymazania wspomnienia.