Pracownia Fotografii/Galeria NN

Podnoszenie rzeczy zdegradowanej, czyli odnalezione archiwa fotograficzne

13.02.2013 16:21:32


Twarze nieistniejącego miasta


A cóż wy! Słowa mówione, które wcale nie mówicie, co chcecie powiedzieć. Obrazy, które wcale nie ukazujecie tego, co chcecie pokazać (...)

Kostia Berezin, Buty Mesjasza. Traktat o podniesieniu rzeczy zdegradowanej, r. V, s. 45

 

W 2008 roku na stychu kamienicy lubelskiego Starego Miasta przy ulicy Rynek 4 dokonano niebywałego odkrycia. 2700 szklanych negatywów z których każdy opowiada odrębną historię. Bohaterami tych historii są lublinianie i mieszkańcy okolicznych miejscowości, którzy zostali sfotografowani przez nieznanego fotografa (albo fotografów). Znaleziony i wstępnie zabezpieczony materiał spoczął w czerwcu 2012 r. dzięki staraniom dyrekcji i pracowników w Pracowni Fotografii Ośrodka Brama Grodzka TNN. Pod koniec stycznia ekipa Nataszy Ziółkowskiej-Kurczuk i producent Magdy Kołodziejczyk kręciała film poświęcony tym niezwykłym obiektom. Interesowała ich materia znaleziska, dlatego też punktem wyjściowym do filmu nie były skany, ale szkło i papierowe odbitki. Przez dwa tygodnie odbijałem z niewielkiej ilości negatywów, czego efektem jest ok. 50 niewielkich powiększeń. Projekcja filmu przewidziana jest na jesień 2013.

 

http://www.facebook.com/photo.php?v=405143229572033

 

Przeglądając po raz drugi te niezwykłe przedmioty natrafiałem co i rusz na zdegradowane fotografie, które czas zamienił w piękne choć kruche kawałki obrazów... ale czy tylko obrazów?

Przyjrzyjmy się kilku odbitkom, które w prosty sposób zreprodukowałem na płaskim skanerze. To jedna z moich ulubionych metod przenoszenia obrazu tradycyjnego do komputera. Warunkiem jest wykonanie bardzo dobrej odbitki papierowej, która po zeskanowaniu oddaje nie tylko głębię obrazu, ale także tonalność i fakturę papieru sprawiając tym samym przyjemność w oglądaniu. Oto dziewczyna sfotografowana podczas rowerowej przejażdżki gdzieś na przedmieściach albo w jednej z podlubelskich wsi.

 

Kolejna fotografia to przypadkowy fotomontaż, który powstał przez nałożenie na siebie fotografowanych scen. Fotograf był zapewne przekonany, że robi zdjęcie na nienaświetlonym negatywie. Przez pomyłkę naświetlił jednak negatyw po raz drugi. Tym sposobem nałożyły się na siebie dwa portrety, które możemy oglądać i w pionie (zobaczymy wówczas siedzącego na krześle chłopaka, który pokazuje nam żydowską gazetę) i w poziomie (dziewczyna, która pozuje na klęczkach).

 

Spójrzmy na kolejną scenę. Fotograf robi zdjęcie grupowe gdzieś w parku. Tą sytuację fotografuje jeszcze ktoś. Oczy pozujących do zdjęcia wpatrują się w sprawcę tego fantastycznego zamieszania, czyli naszego anonimowego fotografa...

 

Prezentowane u góry fotografie sa niewielkimi powiększeniami z negatywów, w oryginale jednak kopiowane były stykowo, a klient zapewne otrzymywał właśnie takie papierowe kopie (poniżej papierowe odbitki 13x18 cm na ciepłotonowym papierze):

 

Znalezisko jakie miało miejsce w 2008 roku w Lublinie trudno porównać z czymś podobnym, jeśli wziąć pod uwagę polskie doświadczenia w zakresie archeologii fotografii. Jedno z ciekawszych zjawisk jakie nasuwają mi się na myśl, (którego fragmęty mogliśmy oglądać w Polsce nota bene w 2008 roku) miało miejsce w Sydney pod koniec lat 80'. W zalanych powodzią policyjnych magazynach w Lindcobe w Australii znaleziono kilka ton szklanych negatywów. Zdjęcia przedstawiały morderców, prostytutki, handlarzy narkotyków, karcianych oszustów, paserów, stręczycieli, pedofili i innych przestępców tworzących społeczny margines na przedmieściach Sydney. Fotografie (autor nn) zostały wykonane pomiędzy 1912 a 1948 rokiem. Po żmudnum procesie renowacji i selekcji udostępnione zostały w formie wystawy i katalogu w 2005 roku przez Muzeum Wymiaru Sprawiedliwości w Sydney. Uporządkowaniem i wyborem zdjęć zajął się Peter Doyle i Caleb Wiliams. Zdjęcia wykonane były na negatywach szklanch wielkości 4x5" i 5x7". W Polsce miałem okazję oglądać je dzięki warszawskiej Yours Gallery  Tomasza Gudzowatego (niestety galeria już nie istnieje). Poniżej kilka reprodukcji z katalogu wystawy.